004 – 17 lipca 2017

Dzień 4 – Uciszenie burzy na Jeziorze Galilejskim

Czy Rybak może mieć chorobę morską? Jasne, że nie! Dziś mogliśmy to sprawdzić na własnej skórze. Już z samego rana byliśmy świadomi, że czeka nas dzień pełen wrażeń. Pobudka o 6.00 zwiastowała, że ten dzień będzie naprawdę długi. Po modlitwie, śniadanku i odebraniu wyprawki żywieniowej zapakowaliśmy się do autobusu i ruszyliśmy do Gdańska. Tam pierwszym przystankiem była lekcja historii w ważnym dla naszej ojczyzny miejscu, czyli na Westerplatte. Pomodliliśmy się za tych, którzy walczyli za wolność naszego kraju i zaczerpnęliśmy nieco cennych informacji.

Kolejnym punktem programu była Starówka Gdańska. Przeszliśmy ją – a jakże! Z mapami w ręku, tak, aby być zupełnie świadomymi tego, gdzie jesteśmy i jakie ważne miejsca oglądamy. Prosto stamtąd przespacerowaliśmy się na Pobrzeże Gdańskie, skąd mieliśmy się udać w podróż, która stanowiła nasze zadanie od Kapitana. Z Gdańska popłynęliśmy na Hel w dwugodzinnym rejsie i w jego trakcie musieliśmy pilnie słuchać wszystkich komend osób dbających o nasze bezpieczeństwo.  Staraliśmy się, jak mogliśmy.

Na Helu zaopatrzyliśmy się w pamiątki. Czekał tam na nas Pan Łukasz w naszym autobusiku, który zabrał nas z powrotem do Chłapowa. Nie bez korków, dotarliśmy na wyczekiwaną kolację. Za wspaniały dzień podziękowaliśmy Panu Bogu w naszym kościele na wieczornej Eucharystii. Jaki piękny dzień, tak piękne i jego zakończenie.

 

Wyleczeni z choroby morskiej pozdrawiamy z Chłapowa,
Kandydaci na Rybaków.

?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ?????????? ??????????