
Toskania – jedziemy po więcej!
Dziewięć dni, osiem osób, jeden kierunek. I zdecydowanie więcej niż zwykła podróż!
Są takie wyjazdy, z których wraca się nie tylko z pełną galerią zdjęć, ale przede wszystkim z głową pełną wspomnień, sercem pełnym wdzięczności i przekonaniem, że warto czasem zostawić codzienność, aby na nowo zachwycić się światem, drugim człowiekiem i Panem Bogiem.
W dniach 12–21 września 2026 r. wyruszyliśmy w ośmioosobowej ekipie na nasze włoskie wakacje. Bez wielkiego pośpiechu, bez sztywnego programu, za to z otwartością na miejsca, ludzi i wszystko, co miało nas po drodze spotkać.
Naszą włoską przygodę rozpoczęliśmy od Mediolanu, a później ruszyliśmy na południe. Wreszcie dotarliśmy do serca Toskanii – Panzano in Chianti, gdzie pośród winnicy Il Molino di Grace znaleźliśmy nasz dom na kolejne dni.
A stamtąd każdego ranka ruszaliśmy odkrywać kolejne kawałki Italii!
Spacerowaliśmy średniowiecznymi uliczkami San Gimignano i Volterry, zachwycaliśmy się monumentalną katedrą w Sienie, odwiedziliśmy Pizę i Livorno, poznawaliśmy urok niewielkich miasteczek Chianti – Volpai, Castelliny, Greve czy Monterigioni. Dotarliśmy również do niezwykłych ruin opactwa San Galgano, gdzie historia, cisza i otwarte nad głowami niebo tworzą przestrzeń, której trudno nie zapamiętać.
Był też piknik w Teatro del Silenzio, zwiedzanie winnicy połączone z degustacją, lokalne targi, włoskie smaki i zachody słońca nad toskańskimi wzgórzami. A na zakończenie – Wenecja, jej kanały, most Rialto i plac św. Marka.
Ale przecież nie o samo zwiedzanie chodziło!
Toskania była dla nas również przestrzenią rekolekcji. Codzienna Eucharystia, wspólne rozmowy, chwile ciszy i zwyczajne bycie razem pozwalały spojrzeć na tę podróż nieco głębiej. Odkrywaliśmy, że Pana Boga można spotykać nie tylko w murach kościołów, ale również przy wspólnym stole, na górskiej drodze, pośród winnic, w zachwycie nad pięknem stworzenia i w drugim człowieku.
Nie zabrakło też tego, co tworzy najlepsze wspomnienia: wspólnego gotowania, porannej kawy, spontanicznych zmian planów, kilometrów przejechanych naszym busem, śmiechu i długich wieczornych rozmów.
Wróciliśmy do Krakowa, bogatsi o doświadczenia, których nie sposób zamknąć w kilku fotografiach.
