Dorośli
Powrót do źródła, czyli tegoroczne wydanie Mladifestu

Powrót do źródła, czyli tegoroczne wydanie Mladifestu

W środowy ranek rozpoczęliśmy nasze pielgrzymowanie Eucharystią na Kąciku. Po niej ruszyliśmy w stronę granicy, bo przed nami daleka droga. Na pierwszy dzień było zaplanowane 500 km do Kaposvaru na Węgrzech, gdzie zatrzymaliśmy się na nasz pierwszy nocleg. Następnego dnia po porannej Eucharystii i śniadaniu ruszyliśmy w dalszą drogę, do pierwszego celu podróży, czyli Sarajewa. Po przyjeździe do miasta udaliśmy się na krótki wieczorny spacer po centrum miasta oraz na kolację, w czasie której spróbowaliśmy tradycyjnych bośniackich potraw. Udało nam się również załapać na koncert w ramach Festiwalu odbywającego się właśnie w Sarajewie i dzięki temu poznać bośniacką kulturę, szczególnie muzykę.

Rano dzień rozpoczęliśmy Eucharystią, a po niej wspólnym śniadaniem. Następnie ruszyliśmy do centrum miasta, gdzie naszym pierwszym punktem do odwiedzenia była Katedra Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dalej poruszaliśmy się ulicą wzdłuż, której można zobaczyć kościół katolicki, synagogę, meczet i kościół prawosławny stojące po sasiedzku. Jest to jedna z cech charakterystycznych tego miasta. Następnie dotarliśmy do studni Sabil, a później udaliśmy się na uliczkę, na której wśród lokalnych twórców znaleźliśmy piękne pamiątki. Na własne oczy mogliśmy też zobaczyć jak różnią się część wschodnia z niskimi zabudowaniami od zachodniej, gdzie budynki sa zdecydownaie wyższe. Doszliśmy aż do Wiecznego Ognia, który akurat jest w remoncie. Zobaczyliśmy też most Łaciński, na którym miał miejsce zamach na Księcia Ferdynanda, czyli wydarzenie które pośrednio rozpoczęło I wojnę światową. Weszliśmy także do największego meczetu, który jest pierwszym obiektem sakralnym, do którego dotarła elektryczność.

W czasie zwiedzania znaleźliśmy też czas na tradycyjna bośniacką kawkę oraz coś słodkiego. Po południu wyjechaliśmy kolejką linową na górę Trebević, skąd mogliśmy podziwiać zapierający dech w piersiach widok na Sarajewo. Przeszliśmy się również nieczynnym torem bobslejowym, który został wybudowany na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 1984 roku. Na zachód słońca udaliśmy się do jednego z najpiękniejszych punktów widokowych w Sarajewie. Tam też zaczekaliśmy, aby móc podziwiać naprawdę piękny widok na nocne Sarajewo. Następnego dnia po wspólnym śniadaniu udaliśmy sie w jeszcze jedno miejsce w Sarajewie – do Muzeum Tunelu zwanego też Tunelem Nadziei. Na miejscu poznaliśmy realia wojny, która nie tak dawno dotknęła ten kraj oraz historie powstania i znaczenie tunelu, bez którego utrzymanie przy życiu oblężonego Sarajewa byłoby niemożliwe. Mogliśmy także przejść jego zachowanym fragmentem. Ponieważ czekał już na nas główny cel podróży, to pożegnaliśmy się z Sarajewem i ruszyliśmy w trasę do Medjugorie.

Pierwszy dzień Mladifestu to wieczorne otwarcie festiwalu. Rozpoczęło się jak zwykle różańcem, a następnie przywitano młodzież ze wszystkich państw, która przybyła na spotkanie. Odbył się uroczysty przemarsz przedstawicieli wszystkich krajów z flagami. Następnie uczestniczyliśmy we Mszy oraz Adoracji Najświętszego Sakramentu. Niedzielny poranek to już tradycyjny poranny różaniec na górze Podbro. Ponieważ niedzielne przedpołudnie było wolne udaliśmy się do Blagaju, gdzie znajduje się klasztor derwiszów oraz źródło rzeki Buna. Przy 40 stopniowym upale chłodna wodna była orzeźwiającym i potrzebnym doświadczeniem. A my w tym miejscu mogliśmy oglądać cudowne widoki i jednocześnie rozważać hasło tegorocznego Mladifestu „Ad fontem”, czyli „Do źródła”. Popołudniowy blok to codziennie świadectwa, różaniec oraz Msza święta, a także wieczorny program, w którym uczestniczyliśmy. W niedzielny wieczór po Eucharystii odbyła się procesja z figurką Matki Bożej oraz Adoracja.

W pozostałe dni codziennie rano uczestniczyliśmy w katechezach, głoszonych przez różnych kaznodziejów. Wszyscy jednak byli franciszkanami i w swoich konferencjach nawiązywali do postaci św. Franciszka, którego rok obchodzimy obecnie, z okazji 800-lecia jego śmierci. Każda z ich katechez odnosiła się jednak do innego aspektu, w ich czasie dowiedzieliśmy się o poście, Słowie oraz kapłaństwie z perspektywy Franciszka. Codziennie dostawialiśmy także zadanie związane z katechezą, jak post cyfrowy, rozważanie Słowa czy modlitwa za kapłanów. Wysłuchiwaliśmy też przeróżnych świadectw zarówno w wieczornym jak i porannym programie, a przedpołudniowy blok codziennie kończyliśmy modlitwą Anioł Pański. W czasie świadectwa mieliśmy okazję poznać działalność wspólnot takich jak Posiłki Maryi, Cenacolo czy Młodzież Franciszkańska w Bośni i Hercegowinie albo grupa modlitewna Koreańczyków opowiadająca o swoim doświadczeniu izolacji w czasie pandemii. Były też świadectwa sióstr zakonnych, jednej pracujacej wcześniej w policji, a drugiej jako fotomodelka, które w piękny sposób dzieliły się z nami swoją drogą powołania. Nie zabrakło też świadectw zwykłych ludzi, którym Bóg poprzez Maryje z Medjugorie pomógł wyjść z różnych trudnych życiowych sytuacji. W poniedziałkowy wieczór odbyła się Adoracja Krzyża oraz medytacja ze świecami. We wtorkowy wieczór mieliśmy możliwość zobaczyć przedstawienie grupy Cenacolo. Było to niesamowite doświaczenie, w naprawdę widowiskowy sposób została przedstawiona historia Zbawienia. Dla osób, które pierwszy raz brały udział w Mladifeście zaskakującą rzeczą okazał się chór i jego śpiew w czasie Liturgii oraz wybrane przez niego pieśni. Dużym zaskoczeniem były też taneczne przerywniki w czasie świadectw, a także tańce na zakończenie każdego dnia. Układy były bardzo proste porywały cały plac i pozwalały wspólnie w taki sposób chwalić Boga.

Ostatni wieczór w Medzjugorje to Adoracja oraz tradycyjne przesłanie i rozesłanie. I chociaż to oficjalne zakończenie jest wieczorem, to nie wyobrażamy sobie nie uczestniczyć w ostatniej wspólnej Mszy świętej na Krizevacu o wschodzie słońca. Jak co roku zostaliśmy w czasie niej wezwani do dzielenia się przeżyciami z tego czasu w naszym codziennym życiu, w naszych parafiach. I chociaż codzienność nie jest łatwa, to niech doświadczenia z tego miejsca pomagają nam w chrześcijańskim życiu każdego dnia.

Po powrocie z Krizevcu spakowaliśmy się i udaliśmy się w drogę powrotną do Polski. Naszym pierwszym przystankim był Mostar, a konkretnie Forteca Hill, czyli wzgórze z którego rozpościera się oszałamiający widok na Mostar. Skorzystaliśmy z tarasu widokowego i ostatni raz mieliśmy okazję skosztować tradycyjnych bośniackich przysmaków. W drodze na Chorwację mieliśmy okazję podziwiać jeszce niesamowite widoki krajobrazów bośniackich. Ostatni dzień naszej podrózy rozpoczęliśmy już na chorwackiej ziemi bardzo wcześnie Eucharystią i śniadaniem, bo przed nami było jeszcze 10 h drogi do Polski. W samochodzie czas miło nam mijał na dzieleniu się doświadczeniamia oraz na rozwijających rozmowach. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na obiadokolacje, gdzie spróbowaliśmy slowackich specjałów. Późnym wieczorem wróciliśmy, trochę zmęczeni, ale z pewnością z mnóstwem pięknych wspomnień i przeżyć, którymi zamierzamy się dzielić.